Cytaty Dody

Dobry wieczór, Sopot! My jesteśmy zespół Virgin i jest nam bardzo miło znowu po roku występować tutaj, na tej cudownej scenie. Mam nadzieję, że będzie równie pięknie i cudownie. Cześć!
(Festiwal Top Trendy 2006)

Faceci odchodzą, baby odchodzą, zespół będzie trwał z nami wiecznie…
(Okładka płyty Ficca)

Każdy mężczyzna zasługuje na drugą szansę, ale… już u innej kobiety.
(Doda o zdradzie męża – Dzień Dobry TVN)

Bardzo długo zastanawiałam się, by powiedzieć coś mądrego i sensownego, i… nic nie wymyśliłam. Zresztą obojętnie, co bym powiedziała, i tak by wyszło fiu – bździu, ale przecież za to mnie kochacie… Po prostu jaja jak berety.
(Telekamery 2006)

Bo mi się bzykać chciało!
(Kuba Wojewódzki)

Drodzy Państwo, wstajemy, wstajemy, nikt nie siada, kto siada ten po prostu głupek, jak będziecie siedzieć to znaczy że wam się nie podobało, było beznadziejnie i generalnie fuj! Także wstajemy, pełne szaleństwo, ekstaza i niesamowite po prostu wrażenia, jedziemy piosenka szansa na koniec!!!
(Festiwal Top Trendy 2006)

Gdybym była facetem, patrząc na taką sukę jak ja na tych zdjęciach, chętnie zwaliłabym konia na okładkę.
("Magiel Towarzyski" TVN – o swojej sesji zdjęciowej w CKM)

Plan jest taki, żeby nas nie osrały ptaki.
– Skąd się wziął pomysł na śpiewanie, na muzykę?
– Pomysł pewnie wziął się z góry. Generalnie, jak mój ojciec posuwał mamę, to Pan Bóg z aniołami stwierdzili, że dadzą mi talent wokalistki.
(Białostocki Portal Kulturalno – Rozrywkowy)

Urodziłam się by umrzeć gwiazdą i nie widzę się w innym wcieleniu.
(Kuba Wojewódzki)

 

Z pamiętnika kota

Dzień 752
Moi więziciele ciągle dokuczają mi jakimiś dziwnymi kołyszącymi się na sznurku przedmiotami. Sami rozrzutni w jedzeniu świeżego mięsa karzą mi wcinać jakieś suche płatki. Tylko nadzieja ucieczki trzyma mnie przy życiu a zniszczenie jakiegoś mebla daje mi troszeczkę satysfakcji. Możliwe że jutro zjem im jakiegoś kwiatka.

Dzień 761
Dzisiaj biegałem pod nogami moich więzicieli z myślą o ich morderstwie, I prawie mi sie to udało. Muszę spróbować na szczycie schodów. W celu obrzydzenia i zniechęcenia tych bezmoralnych oprawców, zmusiłem się raz do zwymiotowania na ich ulubiony fotel. Muszę spróbować to powtorzyć im na łóżko.

Dzień 762
Spałem cały dzień tylko po to aby drażnić tych więzicieli w późnych godzinach nocnych niekonczącymi się prośbami o strawę.

Dzień 765
Urwałem myszy głowę I przyniosłem im samo jej ciało w celu wzbudzenia strachu w ich sercach. Niech wiedzą do czego jestem zdolny. Oni szczebiotali tylko radośnie jaki to ze mnie dobry kot. HMMM. Plan zawiódł.

Dzień 768
W końcu zdałem sobie sprawę co z nich za sadyści. Bez żadnej podstawy wybrali mnie do wodnych tortur. Tym razem jednakże do tortur został włączony palący i pieniący środek chemiczny zwany szamponem. Jaki chory umysł mógł wynaleźć taki płyn? Moim jedynym sposobem na zapomnienie o żalu jest kawałek kciuka który dalej siedzi mi między zębami.

Dzień 771
Odbyło się jakieś spotkanie ich wspólnikow. Zamknęli mnie samego na ten czas. Jednak mogłem słyszeć odgłosy i odory tych szklanych rurek, które oni nazywaja "piwo". Usłyszałem także, że moje zamknięcie spowodowane było moją siłą "uczulenia". Muszę się dowiedzieć, co to takiego i jak to użyć na swoją korzyść.

Dzień 774
Jestem przekonany, że inni uwięzieni są ich oddanymi służącymi a może nawet kapusiami. Pies jest rutynowo wypuszczany na dwór, a jak wraca to wygląda na więcej niż uradowanego. On musi byc stuknięty. Natomiast ptak na pewno jest donosicielem. Opanował ich straszny język do perfekcji (podobny do mowy kretów) i gada z nimi nieustannie. Jestem pewny że zdaje on raport z każdego mojego kroku. Ponieważ jest on umieszczony w metalowym pomieszczeniu, jego bezpieczeństwo jest zapewnione. Poczekamy, zobaczymy – to tylko sprawa czasu.

Jak korzystać z supermarketu?

Ponieważ wiele osób skarży się na poczucie zagubienia i bezradności w odniesieniu do ogromnych kompleksów handlowych, podajemy garść porad, które powinny pomóc w korzystaniu z supermarketów. Dotarcie do supermarketu pozostawiamy inwencji własnej czytelników niniejszego poradnika, gdyż w każdym mieście supermarket znajduje się gdzie indziej i bezsensem byłoby podawanie trasy dojazdowej. Skupimy się na czynnościach wykonywanych już po dotarciu na teren supermarketu.

PARKING
Z reguły przy supermarkecie znajduje się bezpłatny parking. Z reguły też w dniu masowych zakupów zdobycie miejsca na parkingu graniczy z cudem. Aby pomóc cudowi, musimy znać parę sposobów. Najlepiej w przeddzień planowanych zakupów zająć sobie upatrzone miejsce na parkingu. Jeszcze lepiej zająć sobie stałe miejsce z dobrą lokalizacją. W tym celu należy nabyć za gotówkę lub na raty pojazd samochodowy (określenie podajmy za producentem i na jego odpowiedzialność) typu DAEWOO TICO i zaparkować go w upatrzonym miejscu. Wprawdzie parkingi przy supermarketach nie są strzeżone, ale po pierwsze: TICO jest oferowane przez dealerów z pełnym pakietem ubezpieczeń, a po drugie: żaden uczciwy złodziej i tak tego nie tknie. W dniu zakupów, po przyjeździe na parking wypychamy TICO gdzieś na bok i parkujemy właściwy samochód na stanowisku. Po dokonaniu zakupów wyjeżdżamy ze stanowiska i ponownie wpychamy TICO na miejsce. To rozwiązanie jest najtańsze, gdyż nie wymaga nawet tankowania TICO. Musimy tylko pamiętać, aby raz na rok zaholować TICO do przeglądu rejestracyjnego. Będziemy również przechowywać w nim wiadro z gruzem, cegły, drabinkę składaną, zbroję husarską, modrzewiową belkę stropową, nożyce do drutu i blachę ołowianą. Zastosowanie tych przedmiotów omówimy później. Tak eksploatowane TICO powinno służyć nam przez cały okres gwarancji. Potem możemy je zezłomować uzyskując upust do 3000 zł przy zakupie nowego MATIZA, który będzie zajmował nasze miejsce parkingowe aż do wypuszczenia przez DAEWOO nowego modelu. Innym sposobem na zdobycie miejsca na parkingu jest wymalowanie na suficie nad upatrzonym miejscem parkingowym fałszywego zacieku i przyklejenie spreparowanych ze styropianu kawałów betonu, symulujących walący się strop. Pręty zbrojeniowe możemy wykonać ze sznurka namoczonego w gipsie i pomalowanego na szaro. Na posadzce przyklejamy żywicą epoksydową nieco odłamków gruzu. Przyklejenie zabezpiecza nas przed nadgorliwym personelem sprzątającym, który mógłby przez pomyłkę sprzątnąć nasze stanowisko. Po przyjeździe w dniu zakupów stanowisko powinniśmy zastać wolne. Gdyby jednak ktoś zajął nasze miejsce, należy mu dyskretnie zwrócić uwagę na fatalny stan stropu, grożacego zawaleniem. Po panicznej ucieczce delikwenta zajmujemy należne nam stanowisko. Może się jednak zdarzyć, że po naszym ostrzeżeniu delikwent wzruszy jedynie ramionami i bezczelnie pozostawi swój samochód na naszym miejscu. Jest to typowy przykład chama i prostaka, obojętnego na naszą obywatelską postawę i troskę o jego mienie. W takiej sytuacji należy odczekać, aż delikwent się oddali i wysypać na jego auto wiadro gruzu, które przechowujemy w TICO. Jeśli wzmiankowany cham i prostak jest posiadaczem Jeepa Grand Cherokee V8 na grubych oponach lub Chryslera Voyagera, potrzebna będzie nam również mała drabinka, gdyż inaczej nie dostaniemy z gruzem do dachu. Dodatkowo wybijamy przednią szybę i wrzucamy do środka kilka cegieł, zbroję husarską i modrzewiową belkę stropową z datą A.D. 1627. Cegły, zbroja i belka uniemożliwią chamowi odzyskanie odszkodowania z auto-casco, gdyż żaden rzeczoznawca z firmy ubezpieczeniowej nie uwierzy, że te przedmioty spadły z betonowego stropu. Za próbę wyłudzenia ubezpieczenia cham pójdzie siedzieć, a my na dłuższy czas mamy nasze stanowisko dla siebie.

WÓZKI NA ZAKUPY
Następnym krokiem jest zdobycie wózka na zakupy. Wózek można uzyskać wkładając monetę w specjalne urządzenie umieszczone na rączce wózka, ale jest to ewidentne pójście na łatwiznę. Prawdziwym wyzwaniem będzie zdobycie wózka widłowego, który bardzo ułatwia poruszanie się w supermarkecie i dokonywanie zakupów. Wózki widłowe znajdują się zazwyczaj na zapleczu i w magazynach supermarketu. Jeśli jednak nie uda się takiego wózka zdobyć, wracamy na parking do zwykłych wózków. Wkładanie monety do urządzenia znajdującego się na rączce wózka wiąże się z ryzykiem, że urządzenie połknie naszą monetę nie wydając w zamian wózka. Lepszym rozwiązaniem jest użycie karty magnetycznej. Niektóre wózki akceptują również banknoty, weksle zastawne, obligacje państwowe, książeczki czekowe lub żetony do samochodowej myjni automatycznej. Jak widać, znalezienie odpowiedniego wózka jest kłopotliwe. Jedynym środkiem akceptowanym przez wszystkie typy wózków są nożyce do drutu zbrojeniowego i właśnie ich powinniśmy użyć. Nożyce możemy przechowywać w naszym TICO, zaparkowanym nieopodal. A więc, mamy już wózek. Teraz należałoby udać się z nim na salę sprzedaży. Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe. Na przeszkodzie staną nam automatyczne drzwi na fotokomórkę. Są one tak skonstruowane, że zazwyczaj zamykają się w momencie przejazdu, gdy wózek jest wewnątrz, a my na zewnątrz. Utrata wózka to jeszcze mały problem, szczególnie, gdy wciąż mamy w tylnej kieszeni wspomniane nożyce do drutu zbrojeniowego i możemy powtórzyć operację pozyskania wózka. Większym problemem jest utrata rąk, gdyż drzwi bywają specjalnie naostrzone przez złośliwą obsługę i funkcjonują jak gilotyna. Jak zwykle, i na to mamy swoje sposoby. Należy pozwolić drzwiom przytrzasnąć wózek, następnie przeleźć górą i wyszarpnąć wózek już po drugiej stronie. Do zablokowania drzwi mozna również użyć modrzewiowej belki stropowej, po odzyskaniu jej z operacji parkingowej. Drzwi ruchome można też zablokować zakładając papierową torebkę na czujnik ruchu. Gdy już się nie ruszają i nie reagują na nasze poczynania, rozpędzamy wózek i używając go jako taranu, pakujemy się przez szybę w drzwiach.

HALL WEJŚCIOWY
Jesteśmy w hallu wejściowym. Dość często znajdują się tu punkty usługowe, automaty telefoniczne i inne urządzenia do wyłudzania pieniędzy. Jedynym urządzeniem pełniącym odwrotną funkcję jest bankomat. Można z niego skorzystać, gdy potrzeba nam szybkiej gotówki. Jeśli jesteśmy na zakupach z dzieckiem, możemy skorzystać z bajkomatu. Przypina się do niego dziecko specjalnymi uchwytami i zakłada mu na głowę hełm z słuchawkami. Teraz za drobną opłatą nasze dziecko będzie mogło zapoznać się z bajką o Jasiu i Małgosi. Jeśli nie poskąpimy drobniaków, to nawet i 99 razy. Gdy czujemy się chorzy i łamie nas w kościach, możemy skorzystać z usług bańkomatu. Staje się tyłem do urządzenia, które usunie nam z grzbietu odzienie i postawi bańki. Temperaturę baniek ustawia się na panelu sterującym. Możemy zażyczyć sobie bańki cięte, ale to boli i dłużej się goi. Po zabiegu należy skorzystać ze stoiska odzieżowego celem odtworzenia garderoby. Przymuszeni inną potrzebą możemy skorzystać z laskomatu, ale wiele osób krępuje się publicznego korzystania z tego urządzenia. Jest to wstyd nieuzasadniony, gdyż konstrukcja laskomatu chroni intymność użytkownika, a poza tym można się przecież okryć płaszczem. Jedynie osoby mające zwyczaj donośnej wokalizacji w czasie szczytowania powinny zaopatrzyć się w papierowy worek do odkurzacza, który doskonale tłumi hałas.

BRAMKI WEJŚCIOWE
Kolejnym etapem jest przejście przez bramki wejściowe koło kas. Bramki czasami są tak skonstruowane, że otwierają się same, czasem trzeba walnąć wózkiem, aby ramię bramki nas przepuściło. W bramkach umieszczone są czujniki systemu alarmowego. Wszystkie te niedogodności są tylko po to, aby skontrolować, czy na salę nie są wnoszone rzeczy ukradzione w supermarkecie. To jawny absurd, gdyż przecież jeszcze niczego nie ukradliśmy. Poza tym promieniowanie emitowane przez czujniki działa bardzo źle na organy wewnętrzne. Dlatego dla zabezpieczenia swego zdrowia i uniemożliwienia kontroli naszych kieszeni, należy przez bramki przechodzić trzymając pod każdą pachą arkusz blachy ołowianej o rozmiarach 100×70 cm, zakrywajacej nas od kolan wzwyż. Wózek przepychamy nogą. Można też użyć płaszcza z podszewką wykonaną z folii ołowianej lub aluminiowej, lub w ostateczności saperskiej kamizelki ochronnej z osłoną na genitalia, w której wkłady kevlarowe wymieniamy na ołowiane. Tak wyposażeni powinniśmy bez przygód przejść przez bramkę.

Biuro obsługi klienta

"ja dostałem tego sms'a, ale jak poszedłem na pocztę, to pani w okienku powiedziała, że nie ma dla mnie żadnych wiadomości".

"ile płacę za połączenie z bezpłatnym numerem?".

"jaki jest nie-warszawski numer do salonu na Złotej?".

"ja dostałem ten telefon i on jest nierdzewny, ale teraz zaczął mi się rozchodzić".

"proszę pana, jak do mnie ktoś dzwoni to mi krzyżyk znad telewizora spada".

"ja wysłałem sms'em prośbę o wyjaśnienie pytania i nikt mi jeszcze nie odpowiedział" – dotyczyło quizu omnibus.

"ja chciałem zrezygnować z tej opcji wysyłania do mnie ponagleń do zapłaty".

"czy jak mi się skończy ważność karty tak-tak, to czy ona jeszcze będzie ważna?".

"numer telefonu? już nie pamiętam, mam go od 3 dni".

po prośbie o wysłanie wiadomości testowej do konsultanta "czy ta wiadomość ma mieć tą samą treść, jak do żony?".

"to minuta ma 60 sekund?".

"to umowę trzeba podpisać na dwa lata? ja wolałbym na rok. A gwarancja jest tylko na rok? Ja wolałbym na dwa lata…".

przy ustawianiu sms'ów "to maksimum czasu to więcej niż 24 godziny?".

"aparat został zablokowany za brak płatności? przecież są wakacje!"; konsultant: "zgadza się, jednak należności należy regulować mimo tego"; klient: "dobra, to kiedy mi odblokujecie aparat?"; konsultant: "w ciągu 48 godzin od chwili otrzymania potwierdzenia zapłaty, proszę pana"; klient: "48? dlaczego tak długo?"; konsultant: "bo są wakacje".

"czy w państwa systemie komputerowym odnotowujecie tylko połączenia JUŻ wykonane?".

"mam zadzwonić na numer który się wyświetla by sprawdzić kto dzwoni? Faktycznie, nie wpadłam na to!".

"ja czekam na jakąś wiadomość tekstową, ale jeszcze żadna do mnie nie doszła".

"czym różnią się telefony komórkowe?".

treść sms'a testowego przesłanego przez abonenta do konsultanta "nadal nie mogę wysyłać sms'ów".

"Heniu, pan pyta jaki masz numer telefonu. No pomyśl chwilę… 600… ech, zapomniał…".

"Ja mam u was zaległosci w płaceniu i z tego powodu wyłączyliscie mi telefon. Wiec ja się pana pytam: jak ja mam teraz funkcjonować?".

"ja chciałem otrzymać rachunek szczegółowy z jednego dnia, nie interesuje mnie wydruk miesięczny, ponieważ chciałem go okazać w sądzie, a tam są jeszcze inne numery z innych dni".

konsultant: "poproszę Pana nazwisko", klient: "moje, czy żony?", konsultant: "czy mają państwo różne nazwiska?", klient: "nie".

"ja kupiłem dziś kartę tak-tak i nie zdążyłem jej jeszcze zaktywować, ale chyba ją zablokowałem". Fakt. Aparat prosił już o PUK.

"To w tamtej sieci SMS'y są bezpłatne? To plus 15% to nie będzie tak drogo?" o kosztach na roamingu.

konsultant: "proszę pana, celem wymiany aparatu zapraszam pana do naszego punktu dealer'skiego w Opocznie"; klient: "i co, mam tam słuchać tego głupiego fiuta?".

klient: "ja mam taki malutki problem"; konsultant: "tak, słucham" klient: "zdeptałem swój telefon".

początek rozmowy, klient: "kochany, co Ci mam podać, dobry człowieku?".

konsultant: "powinien pan wybierać numery bez zera, proszę pana"; klient: "dokładnie tak robię"; konsultant: "proszę podać mi więc numer jaki pan wybiera"; klient: "072…".

konsultant: "w pana sytuacji jeżeli aparat będzie droższy niż 2300 pln brutto, otrzyma go pan z 75% zniżką"; klient: "to znaczy za ile?".

konsultant: "proszę wyjąć z aparatu kartę SIM"; klientka: "nie mogę tego zrobić – ręce mi się trzęsą".

po poinformowaniu o procedurze "po kradzieży"; klient: "aha, to proszę jeszcze poczekać, bo zacząłem go szukać, a w windzie jestem".

klient: "jaka jest różnica między dopłatą 7 pln a 15 pln"; konsultant: "8 pln, proszę pana".

konsultant: "w soboty i niedziele pana koszt połączeń to 60 groszy za minutę"; klient: "aha, to może mi pan to wyjaśnić?".

"czy komórka może sama puszczać sms'y?".

"ja kupiłem ten telefon i co ja mam teraz zrobić?".

"proszę pana, ja się założyłem z kolegą i włożyłem swojego Simensa M35 do szklanki z wodą, i teraz nie chcą mi go naprawić w ramach gwarancji".

"ja mówilem do tego automatu, że chcę mieć taryfę moja10, a ona włączyła mi taryfę moja".

konsultant: "żeby zmniejszyć koszty na tym koncie mogę jedynie zasugerować zmniejszenie ilości wykonywanych połączeń"; klient: "aha, a na czym to polega?".

"gdzie ja mogę zadzwonić, żeby kogoś opieprzyć?".

"proszę mi natychmiast podać lokalizacje mojego drugiego aparatu, wiem, że jest to możliwe, bo widziałem coś takiego na filmie SF".

"proszę pana, ja słucham jak ktoś mi się nagrał na poczcie głosowej i staram się odpowiedzieć tej osobie, i krzyczę "halo, halo!", ale ona mnie nie słyszy".

"proszę mi powiedzieć, jakie promocje będziecie mieli we wrześniu przyszłego roku".

"dlaczego Alcatel ma antenę z prawej strony, Siemens z lewej, a Nokia w ogóle nie ma?".

konsultant: "proszę pani, w dniu dzisiejszym pani konto było mniejsze niż 10 pln"; klient: "nie"; konsultant: "proszę pani, pani konto wynosiło dziś 2,46 pln, czyli mniej niż 10 pln"; klient: "nie".

"ja dostałem taki komunikat, że w celu tam-tego to coś-tam. Co mam teraz zrobić?".

"proszę pana, mam taki problem, ja nie wiem czy mam przyjemność z tym samym panem…?".

"proszę pana, mi chodzi o ten aparat Motorola za 49 złotych netto, czy to jest cena brutto?".

List blondynki do syna

Piszę do Ciebie tych parę linijek, żebyś wiedział, że do Ciebie piszę. Jak ten list dostaniesz, to znaczy, że do Ciebie doszedł. Jak go nie dostaniesz, to mi daj znać, to go wyślę jeszcze raz. Piszę do Ciebie wolno, bo wiem, że nie potrafisz szybko czytać. Niedawno tata przeczytał w jakiejś gazecie, że najwięcej wypadków się zdarza kilometr od domu, więc przeprowadziliśmy się trochę dalej. Mieszkamy teraz w fajnej chałupce. Jest tu pralka, choć nie jestem pewna, czy się nie zepsuła. Wczoraj wrzuciłam do niej pranie, pociągnęłam za sznurek i pranie gdzieś wsiąkło. Ale przecież się z powodu tego nie powieszę… Pogoda nie jest najgorsza. W zeszłym tygodniu padało tylko dwa razy. Za pierwszym razem trzy dni, a za drugim cztery. Co do kurtki, którą chciałeś. Wujek Piotr powiedział, że jak Ci ją poślę z guzikami, to będzie dużo kosztować, bo guziki są ciężkie. Dlatego oderwałam guziki i włożyłam do kieszeni. Tata dostał pracę. Jest dumny jak paw, bo ma pod sobą jakieś pięćset osób. Wysiewa trawę na cmentarzu. Twoja siostra, Julka, która wyszła za mąż, w końcu urodziła. Nie znamy jeszcze płci, więc Ci nie powiem, czy jesteś wujkiem czy ciotką. Jak to będzie dziewczynka, Twoja siostra chce ją nazwać po mnie. Ale to będzie dziwne – mówić na swoją córkę "mama". Gorzej jest z Twoim bratem, Jankiem. Zamknął samochód i zostawił w środku kluczyki. Musiał iść do domu po drugi komplet, żeby nas wyciągnąć ze środka. Jak się będziesz widział z Gosią, pozdrów ją ode mnie, a jeśli nie, to jej nic nie mów. Twoja mamusia Dusia.

PS. Chciałam Ci włożyć do listu parę złotych, ale już zakleiłam kopertę.

Telefony do Radia Maryja

Słuchaczka: – Skąd się w Polsce bierze ten antysemityzm? Ja jestem właśnie takiego pochodzenia…
o. Jacek: – Współczujemy pani wszyscy…

o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: – Ludzie pokazują palcami, jakim ja samochodem jeżdżę. Że mercedesem klasy S. A niby czym mam jeździć? Na krowie mam jeździć? Głupoty takie gadają… mogę na krowie, ale gdzie ja bym tę krowę trzymał w Radiu Maryja?

o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: – Mam właśnie w ręku program SLD. Nie wiem, czy ja te ręce potem domyję…

Słuchaczka: – Mąż sprzedał dosłownie wszystko z domu na wódkę. Ale jak chciał już sprzedać radio, na którym słucham Radia Maryja, to się zdenerwowałam.

telefon do RM: – Ojciec mówi o pornografii, a może zaczęlibyśmy jej zwalczanie od kościołów, od tych kobiet, które przystępują do komunii w spódniczkach tak krótkich, że im cały interes widać, a kapłan, zamiast to przez mikrofon zganić, to tylko się oblizuje.

Słuchaczka: – Słuchałam pana wypowiedzi i muszę przyznać, że była ona na bardzo niskim poziomie, wręcz na poziomie żenującym.
o. Rydzyk: – Widzicie… to telefonował do Radia Maryja szatan, choć o niewieścim głosie. A jeśli to nie sam szatan dzwonił, to jego niewolnik o imieniu Urszula.

Słuchaczka: – Papierosy, chłopcy, trochę alkoholu… no puszczam się i jestem szczęśliwa, i jest mi dobrze.
o. Piotr: – Dziecko… czy ty wykręciłaś właściwy numer telefonu?

o. Rydzyk: – Wykosztowaliście się na te kiełbasy, na te szynki na święta, a teraz co? Nawet na bilet nie macie, by pojechać do Częstochowy.

słuchacz RM: – Chciałem pozdrowić moją zmarłą siostrę. Żeby zawsze była zdrowa.

telefon do RM: – Postuluję wyrzucenie z nazwy telewizji Polsat liter: pol. Bo to nie polskie. I co wtedy zostanie? Sat zostanie. I jak dodamy do tego skrót od anteny, zobaczymy całą prawdę Sat-an!

modlitwy na antenie RM: – Słuchamy, Radio Maryja… w czyjej intencji modlitwa? – Ja bym chciała się pomodlić za wszystkich oszustów, kłamców i złodziei… no i za ojca dyrektora oczywiście.

o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: – Podchodzi do mnie taka mała dziewczynka… no może miała z dziesięć lat i opowiada, że na początku wakacji przyszli do niej do domu koledzy i koleżanki i zaproponowali: założymy bandę. I założyli… podwórkowe kółko różańcowe. Takie wspaniałe dziecko…

Ukryte znaczenie popularnych męskich zwrotów grzecznościowych

Mężczyzna mówi: Idę na ryby.
Znaczenie: Zamierzam zalać się w pestkę i kiwać się nad strumieniem z patykiem w dłoni.

Mężczyzna mówi: To męska sprawa.
Znaczenie: Nie ma żadnego racjonalnego wyjaśnienia tej sprawy i nawet nie próbuj tego zrozumieć.

Mężczyzna mówi: Czy mogę ci pomóc przy obiedzie?
Znaczenie: Dlaczego jeszcze nie ma obiadu na stole?

Mężczyzna mówi: – Mhm, – Tak, kochanie, lub – Oczywiście, kotku.
Znaczy: Absolutnie nic nie znaczy.

Mężczyzna mówi: Zbyt długo musiałbym to wyjaśniać.
Znaczy: Nie mam pojęcia jak to działa.

Mężczyzna mówi: Spóźnimy się!
Znaczy: Teraz mam wymówkę, by prowadzić jak kierowca rajdowy.

Mężczyzna mówi: Odpocznij kochanie, pracujesz zbyt ciężko.
Znaczy: Odkurzacz zagłusza mi telewizor.

Mężczyzna mówi: To ciekawe, kochanie.
Znaczy: Kiedy przestaniesz gadać?

Mężczyzna mówi: To bardzo dobry film.
Znaczy: Jest w nim broń palna, noże, szybkie samochody i piękne kobiety.

Mężczyzna mówi: To typowo kobiece zajęcie.
Znaczy: To brudna, trudna i niewdzięczna praca.

Mężczyzna mówi: Wiesz, że mam kłopoty z pamięcią.
Znaczy: Pamiętam imiona wszystkich bohaterów "Gwiezdnych wojen", znam adresy wszystkich dziewcząt, z którymi się kiedykolwiek całowałem, pamiętam numery rejestracyjne wszystkich samochodów jakie kiedykolwiek miałem, ale nie pamiętałem, że dziś masz urodziny.

Mężczyzna mówi: Myślałem cały dzień o tobie i postanowiłem kupić ci kwiaty.
Znaczy: Dziewczyna, która sprzedawała je za rogiem to niezła laska.

Mężczyzna mówi: Wyglądasz wspaniale.
Znaczy: Boże, nie mierz już kolejnej sukienki. Umieram z głodu!

Mężczyzna mówi: Nie zgubiliśmy się. Doskonale wiem, gdzie jesteśmy.
Znaczy: Już nikt nas żywych nie zobaczy.

Mężczyzna mówi: Dzielimy się domowymi obowiązkami.
Znaczy: Ja bałaganię, ona sprząta.

Klasyfikacja bąków

Puść bąka, a powiem ci kim jesteś…

Uwaga ! Osobom wrażliwym oraz tym które jedzą nie polecam, czytasz na własne ryzyko !

Ambitny: Zawsze jestes gotowy pierdnąć

Koleżeński: Lubisz wąchać czyjeś pierdnięcia

Niekoleżeński: Przepraszasz, wychodzisz i pierdzisz w samotności

Roztargniony: Nie możesz odróżnić swojego pierdnięcia od cudzego

Zaczepny: Pierdzisz zawsze głośniej niż inni

Dziecinny: Pierdzisz, a potem się śmiejesz

Sprytny: Pierdzisz i kaszlesz w tym samym czasie

Zarozumiały: Myslisz że zawsze możesz pierdnąć głośniej

Przyjacielski: Wąchasz czyjeś pierdnięcia i mówisz im co zjedli

Okrutny: Pierdzisz w łóżku i nakrywasz głowę żony kołdra

Nieuczciwy: Pierdzisz i zwalasz na psa

Zawiedziony: Pierdzisz niesmrodliwie

Głupi: Uwielbiasz czyjeś pierdnięcia, i na dodatek myślisz że to twoje własne

Nierozsądny: Wstrzymujesz pierdnięcia godzinami

Malkontent: Narzekasz ze ludzie pierdzą w towarzystwie, ale gdy sam to robisz dajesz długie i nieciekawe wyjasnienia używając zawiłej terminologii medycznej

Masochista: Pierdzisz w wannie i próbujesz przegrysć bąbelki

Nieszczęsliwy: Nie możesz się spierdzieć

Umuzykalniony: Pierdzisz na każda nutę

Nerwowy: Wstrzymujesz pierdnięcia w połowie

Dumny: Myślisz, że twoje pierdnięcia są wyjątkowo przyjemne dla otoczenia

Sadysta: Po pierdnięciu w łóżku, poprawiasz sobie kołdrę

Naukowiec: Pierdzisz do butelek i szczelnie je zakorkowujesz

Wrażliwy: Pierdzisz i potem płaczesz

Wstydliwy: Czerwienisz się po każdym pierdnięciu

Z archiwum Spółdzielni “Społem”

Skarga z 1987 roku: Poprosiłam o mleko z żółtym kapslem, ale ekspedientka nie chciała mi go sprzedać, tłumacząc, że jest to mleko jutrzejsze, z jutrzejszą datą na kapslu. Proszę mi wyjaśnić, dlaczego mleko w dniu 3 maja datowane jest na 4 maja i czy ekspedientka mogła odmówić mi sprzedaży tego mleka – Halina Mikolajczyk.

Wyjaśnienie kierowniczki: Mleko tłuste z żółtym kapslem dostarczane jest w południe i jednocześnie jest awansem na dzień następny. Proszę przyjść jutro, a będzie !

* * *

Skarga z 1983 roku: Kolejka zaczyna się już przed sklepem, a obsługa odmawia uruchomienia drugiego stanowiska kasowego, mimo, że w sklepie są cztery pracownice. Dwie siedzą sobie na zapleczu i piją herbatę. Ponadto kierowniczka ubliżała mi przy wpis…

(tu książka skarg jest nieco pomięta i naddarta, jakby ktoś ją klientowi z całej siły wyrwał – przyp. red.)

Wpis kierowniczki: NIEPRAWDA!!! KŁAMSTWO!!! Jako kierowniczka oświadczam, że w sklepie była duża kolejka spowodowana świeżą dostawą tak atrakcyjnych towarów jak olej, margaryna, cukier. Ekspedientki nie nadążały z noszeniem towaru. Ponadto klient ten jest wyjątkowo konfliktowym klientem, który to wiecznie ma dużo nieuzasadnionych pretensji i sam ubliża !!!

* * *

Skarga z 1979 roku: Złe zachowanie kasjerki. Kasierka robiła se manikure w sklepie żywności. Kiedy prosiłam o mleko nic nie odpowiedziała, manikura trwała. Drugi raz prosiłam. Sugerowałam, że to nie miejsce do manikury. Odpowiedziała niegrzecznie i znowu zaczęła z manikurą. Czekam na tłumaczenie z Urzędu Dzielnicowego. Przepraszam, że niedokładnie piszę po polsku – Kay Withers.

* * *

Pochwała z 1988 roku: Pragnę złożyć dyrekcji podziękowanie za zmianę dawnego personelu z kierownictwem na czele w naszym sklepie. Personel obecny jest fachowy i miły. Odnoszę wrażenie, jakbym był obsługiwany przed wojną – inż. Stanisław Wiśniewski, kombatant.

* * *

Pochwała z 1988 roku: Dziękuję za rodzynki, które kupiłam w tym sklepie, a nie mogłam dostać od 2 lat w całym śródmieściu. Szczególnie dziękuję pani sprzedawczyni, która z uśmiechem odważyła mi żądaną ilośćc – Dominika Pytkowska.

Skarga z 1989 roku: W dniu dzisiejszym w sklepie pusto i brudno. Obsługa skandaliczna. Nie pozwolono nam kupić oleju, wykazując się skrajną arogancją – Henryk Jodko, Alicja Moczulska.

Dopisek innej osoby: Obywatele ci żądali, aby olej sprzedawać bez ograniczeń – na co kolejka, w której i ja stałem, prosiła aby dawać po 1 litrze, bo nie starczy. Wybuchła awantura, bo obywatele ci stwierdzili, że skoro jest urynkowienie i demokracja, to oni wezmą, ile chcą, a inni ich nic nie obchodzą, po czym złośliwie wpisali się do książki – Krzysztof Jakubowski.

* * *

Skarga z 1978 roku: Zamiast kawy podano mi w waszym barze cienką lurę – K. Wojdak.

Dopisek inspektora nadzoru: Proponuję organizowanie comiesięcznych narad z bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych.

* * *

Skarga z 1988 roku: Weszłam do sklepu i co widzę… Na stoisku mięsnym nie ma żadnej wędliny. Uważam, że przed świętem 22 lipca powinno być lepsze zaopatrzenie. Co mają jeść ludzie pracy ? – Alicja Kozakowska.

* * *

Skarga z 1988 roku: My, niżej podpisani klienci ze zwykłej kolejki, składamy skargę na kierowniczkę, która odmowiła naszej prośbie o zmianę zasad obsługi kolejki uprzywilejowanej. Nie wyraziła zgody, by na pięć osób ze zwykłej kolejki obslugiwać jedną z uprzywilejowanej. Obsługiwała jeden na jeden. Towaru dla nas nie starczyło (tu następuje dziesięć podpisów).

Dopisek pod skargą: My, ludzie z kolejki uprzywilejowanej, wyjaśniamy, że jesteśmy inwalidami wojennymi, starymi bojownikami o Polskę i prosimy o nieuwzględnianie ww. PASZKWILU – Jerzy Hys.

* * *

Skarga z 1984 roku: Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta, gdyż twierdzi, że klient powinien najpierw się wyszumieć – Ewa Rakowska.

* * *

Pochwała z 1979 roku: Zostałem nadzwyczaj grzecznie obsłużony przez panią ekspedientkę Marię, za co pragnę wyrazić wyrazy uznania dla całego personelu na czele z p. Kierowniczką – Tadeusz Grajek, Ursus.

* * *

Skarga z 1983 roku: Zamiast 3 kg cukru ekspedientka sprzedała mi 3kg mrówek faraona (podpis nieczytelny).

Dopisek kierowniczki: Klient był w stanie nietrzeźwym.

* * *

Skarga z 1983 roku: Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu jegomościowi sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego ? – Bożna Życholak.

Wyjaśnienie kierowniczki: Zacznę od początku. O godz. 14 przywieziono do naszego sklepu cukier, który miał być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko rozeszła się po mieście i spowodowała szturm. Do godz. 18 sprzedaliśmy 4 tony. Na moich oczach rozgrywała się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam policzyć utarg. W tym kotle wywiesiłam więc na dziale z alkoholem kartkę jakąkolwiek, nie patrząc nawet, co tam napisane, że przerwa albo remanent, i uciekłam na tyły na zaplecze. Była godz. 18.50, kiedy do mojego pokoju wszedł pijany olbrzym. Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na biurku miałam rozłożone 13 milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła to klientka, której już obsłużyć nie mogłam i się wpisała.

* * *

Skarga ze stycznia 1983 roku: Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w dwóch palcach, którymi to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to zmienić – Janik.

Dopisek ekspedientki: Osobiście uważam, że nie ma innej możliwości jak podanie sera palcem.

* * *

Skarga z 1983 roku: Na wystawie są wystawione różne sery żółte, ale w sklepie nie ma ich w sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru, którego nie ma w sklepie ? Proszę o wyjaśnienie – Tadeusz Kędzielski.

Wyjaśnienie kierownika: Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono więc wystawy konkursowe, na których umieszczono atrapy towarów. Samych towarów od dłuższego czasu niestety brak w sprzedaży.

22 dowody na to, że żyjesz w XXI wieku

1. Właśnie próbowałeś wprowadzić swój PIN do mikrofalówki.
2. W swoim notesie masz listę piętnastu numerów telefonów swojej najbliższej trzyosobowej rodziny.
3. Wysyłasz swojemu synowi SMS-a z informacją o tym, że już pora na kolację, a on odsyła Ci emalia z odpowiedzią, że zaraz przyjdzie do kuchni.
4. Twoja córka sprzedaje lizaki przez swoją witrynę internetową.
5. Kilka razy dziennie gawędzisz z nieznajomym z południowej Afryki, ale w tym miesiącu nie rozmawiałeś jeszcze ze swoim sąsiadem zza ściany.
6. Twoja matka prosi Cię o wysłanie zdjęcia Twego nowonarodzonego dziecka w jotpegu by móc z niego zrobić wygaszacz ekranu.
7. Wracając z pracy zatrzymujesz samochód na podjeździe do swojego garażu i dzwonisz z komórki by sprawdzić czy ktoś jest w domu.
8. Każda reklama w telewizji posiada adres WWW na dole ekranu.
9. Kupujesz komputer, a po sześciu miesiącach jest on przestarzały i wart połowę ceny za którą go kupiłeś.
10. Wyjście z domu bez telefonu komórkowego, którego nie miałeś przez dotychczasowe 20-50 lat swojego życia, spowoduje panikę i to że po telefon wrócisz do domu.
11. Zapłacenie za coś żywą gotówką, zamiast karty kredytowej czy debetowej, to przedsięwzięcie, które wymaga wcześniejszego zaplanowania.
12. Sprzątanie pokoju stołowego oznacza wyrzucenie torebek po fastfoodach z tylnego siedzenia samochodu.
13. Przyczyną braku kontaktu z rodziną jest to, że nie posiadają oni adresu e-mailowego.
14. Jeśli masz na ścianie/lodówce poprzyczepianych mnóstwo kolorowych karteczek to znaczy, że jesteś człowiekiem zorganizowanym.
15. Większość dowcipów poznajesz po raz pierwszy przez Internet.
16. W domu zakładasz sobie drugą linię telefoniczną by w ogóle móc rozmawiać przez telefon.
17. Wychodzisz z Internetu i masz paskudne uczucie, że właśnie rozstałeś się z ukochaną.
18. Wstajesz rano i wchodzisz do Internetu zanim jeszcze zdążysz wypić kawę.
19. Budzisz się o drugiej nad ranem by pójść do łazienki, a w powrotnej drodze do łóżka sprawdzasz jeszcze czy ktoś nie przysłał Ci e-maila.
20. Gdy się uśmiechasz, albo robisz inne miny przekrzywiasz odruchowo głowę na bok [:-)]
21. Czytasz ten tekst.
22. Co gorsza, prześlesz go komuś dalej…

Page 1 of 3123